Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luksja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luksja. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 sierpnia 2013

Projekt Denko: lipiec.


Kokosowy szampon oraz odżywka do włosów farbowanych Balea
Zgrany duet, który może nie spełnił do końca moich oczekiwań zapachowych, ale te związane z działaniem zrealizował w 100% :) W trakcie stosowania tych produktów moje włosy pięknie błyszczały i w czasie mniej upalnych dni nie wymagały codziennego mycia. Odżywka łatwo spłukiwała się z włosów i nie obciążała ich. Niedługo zabiorę się za testowanie duetu mango&aloes. Ale wiem już teraz, że do szamponów i odżywek Balea będę wracać.
Uprzedzam: SLS na drugim miejscu.


Kąpiel odbudowująca włosy z octem z malin i koktajlem owocowym
Nature Therapy Marion
Obawiam się, że dla mnie to produkt zbędny. Nie zauważyłam zmian w trakcie jego używania. Płukanka kosztuje kilka złotych, więc warto przetestować,
jednak moim włosom nie dawała zupełnie nic.

2minutowa lekka maska odżywiająca Aqua Light Pantene
Polubiłam się z tą maską, ale chyba nie na tyle, żeby częściej do niej wracać. Szybko ratowała moje włosy w sytuacjach kryzysowych lub po dłuższym zaniedbaniu. Jednak ze względów czysto ekonomicznych pozostanę przy Kallosie, który również składem nie powala, ale jest po prostu tańszy :) Na plus lekka konsystencja i przyjemny, pozostający przez dłuższy czas na włosach zapach.


Peeling pod prysznic Isana - recenzja tutaj

 Hipoalergiczny balsam nawilżający do cała Physiogel
Przetestowałam dzięki Kasi i ... przepadłam. Lekki i nieco wodnisty, szybko wchłaniający się balsam, który działał. Podkreślam: działał! Idealny w upalne dni, nie zostawiał żadnej tłustszej warstwy. Świetnie radził sobie z podrażnieniami po goleniu, ze skórą poparzoną słońcem... Szkoda tylko, że cena do najbardziej przyjaznych nie należy. Jeśli (kiedykolwiek) zużyję wszelkie mazidła do cała, wrócę do niego :)

Kolagen do ciała BingoSpa - recenzja tutaj


Żel do golenia Karaibskie marzenie Balea
Nie ma co narzekać, produkt dobry, zapach przyjemny. Jedyny minus to fakt, że trochę za szybko spływał ze skóry. Nic jednak nie przebije mojego ukochanego żelu o zapachu brzoskwini :)) Szkoda tylko, że tak ciężko go zdobyć. Póki co karaibskie marzenie zostało zastąpione tanią a dobrą pianką z Lidla :)

Zmywacz do paznokci Cien
Jak zwykle, mój ulubiony :) choć aktualnie zdradzony na rzecz Essence o zapachu kokosa.

Krem regenerujący z 96% aloesu Zuccari
Nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania bez żelu aloesowego. Mam dla niego masę zastosowań, ale o tym niedługo w osobnym poście. Ten żel sprawdzał się nieźle. Teraz zastąpił go odpowiednik z AlterMedica :)



Peeling do ciała o zapachu mango BeBeauty
Dobry do codziennego, niezbyt mocnego zdzierania. W dodatku tani jak barszcz :) Szkoda, że nie jest dostępny w stałej ofercie.

Masło do ciała Chocomania The Body Shop
Produkt, który mnie zachwycił. Zazwyczaj nie toleruję kosmetyków o zapachu "czekolady" (albo raczej czekochemii), a The Body Shop jest dla mnie po prostu za drogi, ale to masło dostałam w prezencie i jestem przekonana, że skuszę się kiedyś na pełnowymiarowe opakowanie. Zbita konsystencja, typowa dla masła, która w trakcie rozsmarowywania staje się kremowa i idealnie wchłania się w skórę. Zapach? Obawiam się, że musicie powąchać, żeby zrozumieć o co mi chodzi. Nie jest to typowa czekolada, ale ma w sobie to COŚ, co najwyraźniej przemówiło do mojego nosa. Nawilżenie też pierwsza klasa. Tak, tak, tak!


Nawilżane chusteczki Babydream wersja mini i maxi :)
Jedna torebkowa, druga stacjonarna :) Nie wyobrażam sobie bez nich codziennego nakładania makijażu. Dobrze sprawdzają się także przy tym upale... Jednak z ponownym zakupem raczej się wstrzymam. Postanowiłam zapolować na realowe chusteczki, o których na ostatnim blogerskim spotkaniu wspominała Angel.


Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy BeBeauty
Dobry, dobry produkt :) Przebija go tylko wersja żelowa, która jest lżejsza i nieco lepiej się pieni :) Nie wysusza i nie podrażnia mojej skóry.

Złuszczający peeling do stóp BeBeauty
Niby kupiłam drugie opakowanie, ale sama nie wiem czy pozostanę przy nim na dłużej.
Na moje stopy jest chyba jednak zbyt delikatny.

Woda termalna Balea
Tani produkt, który ratował mnie w czasie upałów, odświeżając oraz schładzając moją skórę. Z powodu braku dostępu do DM zastąpiłam ją wodą Uriage, która akurat była w promocji w SP.


Sól pieniąca do kąpieli Harmony z olejkiem arganowym On Line 
Piękny zapach, jednak (co dziwne) dosyć wysoka cena, ok. 7 zł. Sama nie wiem. 

Płyn do kąpieli Caramel Waffle Luksja
Niestety znowu się zawiodłam, podobnie jak na wersji czekoladowo-pomarańczowej. Piękny zapach wydobywający się z butelki znika zupełnie po wlaniu produktu do wanny. Potrzeba też naprawdę sporej ilości płynu by utworzyła się jakakolwiek piana. Trzeci raz już się nie skuszę.

Płyn do kąpieli z lawendą i drzewem herbacianym Original Source
Mój ulubiony dodatek kąpielowy. Najlepszy ze wszystkich testowanych przeze mnie do tej pory płynów OS. Gęsta piana, bardzo intensywny, prawdziwie lawendowy zapach. To już druga zdenkowana butelka, pora odnowić moje zapasy :)


Baza i top coat OPI
Świetny duet, który wyraźnie przedłużał trwałość moich lakierów. Jednak po ok. 6 miesiącach po prostu zgęstniały. Żegnam bez smutku mając godnego następcę - Essie Good to go. Teraz już rozumiem o co było tyle zmieszania :)

Gel-look top coat Essence
Używałam go przez zakupem OPI. Nie ma na co narzekać :) Niestety też już zgęstniał.

Żelowy eyeliner Essence 01 Midnight in Paris
Baardzo lubiłam ten produkt, za jego intensywną czerń i trwałość, jednak po pewnym czasie zaczęło mnie męczyć codzienne mycie pędzelka. Teraz znów szukam ideału (czarny eyeliner od Vipery nie dorasta mu do pięt...).


Drogocenny krem na noc Immortelle L'Occitane en Provence - recenzja tutaj

Jedwab do włosów Biosilc
Zastąpił go jedwab od Green Pharmacy, który sprawił, że do Biosilca już raczej nie wrócę.


Wśród zużytych próbek na większą uwagę w zasadzie nie zasługuje nic. Wiele oczekiwałam po odżywce Mythic Oil, ale okazała się "zwyklakiem". Zużyłam także peeling i maskę do rąk Efectima - pojawi się o nich osobny post :)


Pozbywam się również tego delikwenta. Nie jestem w stanie go wykończyć. Śmierdziel, który ściągał dosyć nieprzyjemnie skórę. Jego recenzję odnajdziecie tutaj. Wracam do żeli BeBeauty :)

Podsumowując: 24 pełnowymiarowe produkty.

sobota, 1 grudnia 2012

Projekt Denko : listopad .

Moje denka zazwyczaj są dosyć obfite , ale w tym miesiącu przeszłam samą siebie *-*
Jestem bardzo zadowolona - udało mi się zużyć kilka półkowych zalegaczy , pozostałe zdenkuję w ciągu najbliższych dni , a przy okazji w tym miesiącu odkryłam kilka perełek , do których pewnie niedługo wrócę . Zapraszam poniżej :)


W tym miesiącu niezbyt często miałam okazję (i siłę) olejować włosy . Udało mi się jednak wydenkować jeden z olejków , mianowicie Monoi de Tahiti od Yves Rocher . Fajny produkt , włosy po jego nałożeniu jeszcze 2-3 dni miały charakterystyczny (nieco egzotyczny) zapach . Jednak cudów nie czynił . Ze względu na jego cenę (bez promocji) raczej nie skuszę się na niego ponownie .

Zużyłam także miniaturkę imbirowego masła do ciała The Body Shop z zeszłorocznej zimowej limitki . W tym roku myślę , że skuszę się na wersję żurawinową (zeszłoroczny balsam do ust nadal mam i prędko go prawdopodobnie nie zużyję , a w jego zapachu i smaku jestem zakochana) .
Ten słoiczek to także moje pierwsze spotkanie z masłami TBS . Może i jestem zadowolona , ale za tą cenę chyba jednak nie skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie . Prawdopodobnie od czasu do czasu nadal będę rozpieszczać się miniaturkami (może dzięki temu będę miała okazję poznać więcej zapachów)

Kolejny słoik to nieśmiertelny krem do rąk i stóp od Ziaji , który do niedawna jako jedyny jako tako radził sobie z moimi stopami . Czemu do niedawna ? O tym w jednym z kolejnych postów :)


Antyperspirant Garnier Mineral niespecjalnie przypadł mi do gustu . Głównie ze względu na bardzo intensywny , perfumowy zapach i fakt , że mocno brudził ubrania . Z przyjemnością wróciłam do mojego ulubionego ostatnio Dove Dead Sea Minerals .

Pianka do golenia Cien to mój osobisty faworyt . To pierwsza butelka , ale wiem , że nie ostatnia . Piękny zapach (jakby brzoskwiniowy) , piana gęsta , nie topi się i nie spływa po kilku sekundach , w niskiej cenie (ok. 5-7 zł) , baaardzo wydajna . Czego chcieć więcej ?

Płyn Colgate Plax Sensitive niby się sprawdził , ale chętnie spróbuję czegoś innego . Liczyłam , że będzie nieco delikatniejszy (mam bardzo wrażliwe zęby) , ale i tak spisał się całkiem dobrze .



O saszetkach z olejkami Apart pisałam już w niejednym denku - m.in. tutaj .

Saszetkę z solą do kąpieli Champs de Provance kupiłam po raz pierwszy i jestem zachwycona . Pięknie pachnie , nie barwi wody , w środku odnajdziemy także płatki róż :) Bardzo fajny produkt . Możecie znaleźć go w Super-Pharm ale także np. w E'Leclerc . Widziałam , że do wyboru jest m.in. opcja rumiankowa . Wypróbuję ją w najbliższym czasie . Mój prywatny duży plus za szatę graficzną .


Recenzja obu produktów tutaj .


Żeby nie było tak kolorowo , w tym miesiącu niestety trafiło się też kilka bubelków . Mowa m.in. o mydle w płynie z werbeną i bergamotką od Palmolive . Fantastyczny zapach , który niestety nie idzie w parze z jakością . Mydło wcale się nie pieni . A szkoda .

Kolejnym paskudnym bublem okazał się peeling do stóp Cien . Chyba nawet na twarz byłby zbyt delikatny . Nie ścierał nic a nic . Maleńki plusik za zapach (świeży , męski) , ale nic poza tym .

Za to płakać będę gorzko z powodu wycofania z Biedronek zmywacza Nailty i zastąpienie go jakimś paskudnym śmierdzielem z pompką . Bardzo lubiłam ten produkt . Niestety nie byłam go w stanie znaleźć już w żadnej Biedronce (a liczyłam , że zrobię zapas ...) . Kiedy Biedronka się opamięta i przestanie wycofywać ze sprzedaży najciekawsze produkty ?? Zaczynam się obawiać , że niedługo z półek zniknie mój ukochany żel (zanim wykończę ten z BingoSpa) czy sole , które dopiero niedawno odkryłam , a którymi jestem zachwycona ...


O kokosowym peelingu od The Pink Cow pisałam już tutaj . Bardzo się z nim polubiłam , niestety na PaaTalu już jest niedostępny (może wiecie gdzie jeszcze można go dostać ?) . Dosyć delikatna ścierka , w sam raz do codziennego użytku . Miał naturalny skład , zabawną szatę graficzną i piękny kokosowy zapach (bardzo naturalny) . Cena też nie była zbyt wygórowana . Chcę jeszcze !

Zużyłam też jeden z dwóch żeli Balea , w które zaopatrzyłam się w sierpniu . Miał fantastycznie orzeźwiający zapach . Kosztował niewiele . Chętnie do niego wrócę , jeśli tylko będę miała okazję kupić go ponownie .

Z wielkim smutkiem żegnam się też z peelingiem Tutti Frutti od Farmony o zapachu brzoskwini i liczi . W ciągu najbliższych dni powstanie o nim osobna recenzja , bo jestem tym produktem zach-wy-co-na !

Podsumowując: 14 pełnowymiarowych produktów.

wtorek, 2 października 2012

Projekt Denko : wrzesień .

Wrzesień był miesiącem , który praktycznie w całości spędziłam w domu . Miałam więc wreszcie okazję zużyć resztki , które zajmowały tylko miejsce na półkach .


Jak co miesiąc w denku pojawiają się szampony Alterra - tym razem regenerujący z makadamią i figą do włosów osłabionych i łamliwych (po lewej) oraz nawilżający z granatem i aloesem do włosów suchych i zniszczonych (po prawej) .
Pisałam już o nich nie raz np. tutaj czy tutaj , zdania o nich raczej nie zmieniłam . Nadal są dla mnie nieco za drogie , ale bacznie śledzę rossmannowe promocje i zgarniam kilka butelek gdy tylko można je dostać w przecenie :) O szamponie z Green Pharmacy , którego używam w tej chwili niedługo pojawi się kilka słów , ale szczerze wątpię czy dam radę go zdenkować - koszmar .

Megamocny lakier do włosów 'Kaszmirowa Miękkość' Taft
Już raz pojawił się w denku . Przez długie miesiące byłam mu wierna , jednak teraz mam mały dylemat - odkryłam lakier Syoss , który nieco zamieszał mi w głowie :) Taft ładnie utrwala grzywkę , ale nie radzi sobie z bardziej skomplikowanymi fryzurami (a uwierzcie mi - u mnie level hard to zrobienie koka na wypełniaczu :D) . Syoss zaś utrzymuje (może lepiej powiedzieć 'skleja' ?) najbardziej misterne fryzury , jednak z mojej grzywki robi sztywny hełm , co prawda nie do ruszenia przez wiatr czy wilgoć , ale nie słyszałam , żeby w tym sezonie militaria były modne ...


Żel pod prysznic Smoothie z ekstraktem z truskawek i bananów Labell
Specyfik możliwy do nabycia jedynie w sieci sklepów InterMarche (przez co mam do niego utrudniony dostęp :c) ... Dobrze , że zrobiłam zapasy :) Żel był fantastyczny , zapach prawdziwie owocowy (na mojej prywatnej top-liście klasyfikuje się wyżej niż OS) , konsystencja odpowiednia , cena średniopółkowa (ok. 5 zł) . W dodatku te pestki owoców zatopione w środku ... Mmm ... Teraz pora na wersję z owocami leśnymi :)

Kremowe mydło w płynie z jaśminem i zieloną herbatą
Dobrze pieniące się mydło w rozsądnej cenie o przyjemnym zapachu jaśminu i zielonej herbaty (to jedne z moich ulubionych zapachów , w połączeniu jeszcze fajniejsze :) Nie pierwsze i nie ostatnie mydło Luksja , które zagości na mojej umywalce :)


Mleczko nagietkowe do demakijażu dla cery normalnej i suchej Ziaja
Od miesięcy moje demakijażowe pogotowie ratunkowe , żaden micel nie poradzi sobie lepiej ze zmyciem intensywniejszego , wieczorowego makijażu oka niż stara , dobra Ziaja :)

Antyperspirant z minerałami z Morza Martwego Dove Natural Touch
Dezodorant o szalenie przyjemnym , świeżym zapachu , do którego będę na pewno wracać . Nie podrażniał mnie . Tylko o co do cholery chodzi producentowi z tą 48-godzinną ochroną ?! ;D


Perfumowany balsam do ciała Reveal by Halle Berry Coty
Dezodorant z tej serii uwielbiałam , ale ten balsam jakoś stał na półce nietknięty , miesiące mijały , a ja zużyć go nie mogłam . Niestety (a może 'stety' ?) ostatecznie się przeterminował i byłam zmuszona umieścić go w koszu . Nie żałuję , najgorsze zło kosmetycznego świata (w moim prywatnym rankingu) to właśnie intensywnie perfumowane balsamy i masła do ciała .

Regenerujący krem do rzęs L'biotica
Pisałam o nim tutaj . Znalazłam ostatecznie termin ważności - 2014 r. ...


I znowu saszetki ;D Tym razem Termoaktywny duet dla dłoni od Marion . Po wmasowaniu peelingu uczucie ciepła na dłoniach było wręcz nieznośne - czegoś takiego się nie spodziewałam :) Dłonie po zastosowaniu tych dwóch kroków były przyjemnie gładkie i nawilżone (niestety nie na długo) .


Kolejne saszetki . Tym razem sole do kąpieli Balea - wersja kakaowa oraz ta o zapachu drzewa sandałowego . Kakao pachniało super-naturalnie , drzewo sandałowe nieco dusząco . Sole intensywnie barwiły wodę , na szczęście nie brudziły wanny . Dostępne niestety tylko w DM co mocno działa na ich niekorzyść :c


O olejkach do kąpieli od Marion pisałam już w kilku denkach . Lubię takie urozmaicenie kąpieli . W tym miesiącu zużyłam wersję rozgrzewającą (z olejkiem z mięty pieprzowej , goździków i sosny) oraz antystresową (z olejkiem lawendowym , geraniowym i ylang-ylang) .


A na koniec ostatnie dwie saszetki soli : lawendowa od Joanny i ta o zapachu kwiatu maku i pomarańczy od Wallness&Beauty . Ta druga to chyba jakaś nowość - wcześniej jej nie dostrzegłam a jej zapach bardzo przypadł mi do gustu . Kupłam ją za 2 zł przy okazji rossmannowej promocji na marki własne . Lawenda od Joanny pachnie bardzo naturalnie i na pewno jeszcze nie raz u mnie zagości .

Podsumowując: 9 pełnowymiarowych produktów.

wtorek, 11 września 2012

o starciu Luksja vs. Farmona .

W ciągu wakacji , gdy tylko miałam okazję przebywać przez kilka dni w domu , największą przyjemnością była dla mnie możliwość brania długich kąpieli we własnej wannie . Chyba same dobrze wiecie jak dobrze po powrocie z podróży wrócić do własnej łazienki .

Przez ten czas często używałam dwóch poniższych 'umilaczy' kąpieli - płynu do kąpieli Lukscja Choco o zapachu czekolady i pomarańczy oraz rytualnego olejku do kąpieli z zieloną herbatą i limonką Fresh&Beauty od Farmony  .


Zacznijmy od części przyjemniejszej czyli od olejku z Farmony .


Produkt ten wzbudził u mnie spory entuzjazm już po pierwszej kąpieli .
Olejek pachnie świeżo i pobudzająco .
Producent twierdzi , że jest to kąpiel wyszczuplająca jednak ja takich właściwości nie dostrzegłam ;))
Niewielka ilość wlana pod strumień wody tworzy intensywną , gęstą pianę .
Zapach produktu nie ulatnia się wraz z wlaniem go do wody . Nie jest może tak intensywny jak zapach soli do kąpieli z Wallness&Beauty (które utrzymywały się w łazience jeszcze długo po kąpieli) , ale pozwala na chwilę relaksu i wyciszenia w prywatnym , domowym SPA :)
Olejek nie wysuszył mi skóry , nie podrażnił jej , ale też nie zauważyłam szczególnego nawilżenia .
Cena przyjazna : 9 zł / 500 ml
Dostępny jest w 4 wersjach zapachowych m.in. morskiej i kwiatowej .


A teraz kilka słów o małym-wielkim bublu czyli płynie do kąpieli Luksja Choco .
Kupując go byłam przekonana , że starczy mi na 'lata' . W końcu butelka zawiera aż 1000 ml płynu . Nic bardziej mylnego . By produkt jakkolwiek zaczął się pienić potrzeba wlać szaloną ilość płynu .
To byłoby jeszcze do wybaczenia , w końcu jest on bardzo tani (8 zł / 1000 ml) , ale największy zawód sprawił mi jego zapach . W butelce intensywne , czekoladowo-pomarańczowe Delicje , zapach łudząco podobny do Original Source . W momencie wlania płynu do wody zapach znika . Zupełnie .

Mało piany , brak zapachu , nawilżać też nie nawilżał , a ja osobiście od takich specyfików oczekuję dwóch rzeczy : piany i zapachu . W końcu ich zadaniem jest umilać mi kąpiel właśnie w ten sposób .

Niestety w tym starciu Farmona wygrywa 1:0 .

piątek, 27 lipca 2012

Projekt Denko : połowa czerwca i lipiec .

To już czwarty PD , z którym do was przybywam . Tym razem są to zbiory z czerwca i lipca (poprzednie Projekty Denko znajdziecie tu) . Z jakimi produktami w tym czasie udało mi się pożegnać ? Zapraszam poniżej . O dziwo (chyba pierwszy raz) zagości tu nieco kolorówki i coś z aptecznej półki . Enjoy :)


Balsam do ust Carmex (słoiczek)
Długo go wykańczałam (jest baaardzo wydajny) . Bardzo lubię wersję słoiczkową chociaż zdaję sobie sprawę z tego , że jest to najmniej higieniczna opcja . W międzyczasie skusiłam się na wersję z zieloną herbatą jaśminową , ale to nie było to (tubka poleciała do Orlicy :) . Teraz chcę znaleźć wiśnię w słoiczku (poszukiwania na allegro : on) . Mimo wszystko nic tak jak Carmex nie ratuje moich ust w chwilach kryzysowych , więc warto mieć go pod ręką .
A który jest wasz ulubiony smak ? A może nie przepadacie za produktami Carmex ?

Róż do policzków Pierre Rene
Z racji terminu ważności już dawno powinien wylądować w koszu , a dopiero teraz się go pozbywam . Przez długi czas służył w torebce jako róż awaryjny . Sama nie wiem czy jeszcze takie produkują . :p

Tusz do rzęs Maybelline The Colossal Volum' Express Mascara 100% black
Krążę dookoła tych tuszy już długo , długo i nie umiem przestawić się na produkty innych firm . Próbowałam już różnych opcji tych żółtych cudaków i szczerze powiedziawszy "100% black" niczym mnie nie zachwyciła . Na początku była nieco wodnista (jak każdy Colossal ?) , ale po jakimś czasie nieco przyschła i pracowało się z nią lepiej .


Suplement diety Vitapil z biotyną
Suplementy diety wspomagające włosy stosuję już od niecałych 2 miesięcy , w połączeniu z olejami i odrzuceniem szamponów z silikonami zaczynają powoli dawać efekty . Ale o tym przy innej okazji .

Rzepa Szampon Wzmacniający do włosów przetłuszczających się , ze skłonnością do wypadania Joanna
Wreszcie udało mi się tego bandziora wykończyć i póki co nie planuję dalszej przyjaźni z nim . Przerzuciłam się całkiem skutecznie na Alterrę i dobrze mi z tym :)

Szampon dodający objętości z papają i bambusem Alterra
O nim pisałam już m.in. w tym Projekcie , więc nie ma po co się powtarzać :)


Mentolowy żel do golenia BIC
Z tego żelu (a szczególnie z jego ceny) byłam zadowolona bardzo . Dopóki nie poznałam lidlowej pianki Cien . Więc do BIC już nie wrócę . Miała typowo męski zapach , który w tym przypadku wyjątkowo mi się nie podobał . Nie mam w zwyczaju kupowania żelów przeznaczonych specjalnie dla kobiet . Są dużo droższe (średnio około 10 zł więcej) niż te męskie i nie różnią się niczym specjalnym . A wy ? Macie na ten temat inne zdanie ?

Kremowe mydło pod prysznic Masło kakaowe Ziaja
Ziaję osobiście uwielbiam , duże zaufanie mam do ich produktów i podobnie jak Joanna , ta firma praktycznie nigdy nie zawodzi (przynajmniej jeśli o mnie chodzi) . Ale ten zapach niekoniecznie trafił w moje gusta . Oj długo męczyłam ten żel ... Kupiłam go , bo niestety nie znalazłam w sklepie wersji kokosowej no i tak sobie stał i stał ... Nie było lekko . Ale wreszcie mogę odtrąbić DNO ! :) Cudów nie czynił . Dobrze się pienił . Generalnie ok :)


Sól do kąpieli Granat Bielenda
Peeling i krem do stóp Granat Bielenda
To premierowe produkty Bielendy w mojej łazience i niestety ... Premiera nie okazała się udana . Sól sprawiła , że nie mogłam doszorować wanny z różowego nalotu . Peeling i krem okazały się dużo mniej skuteczne niż ich odpowiedniki z Perfekty , o których robiłam recenzję tu . Do Bielendy wrócę , bo korci mnie ogromnie , by spróbować ich balsamy do ciała , ale niestety przy powyższych produktach mina nieco mi zrzedła .


Apart Oil Therapy Kąpiel z olejkami aromatycznymi
od lewej : relaksująca (olejek mandarynkowy , imbirowy i ylang-ylang) , antystresowa (olejek lawendowy, paczulowy i cytrynowy) , rozgrzewająca (olejek cynamonowy , rozmarynowy , kardamonowy , pieprzowy i jałowcowy) , energizująca (olejek różany , grejpfrutowy , cedrowy i z drzewa sandałowego)

Marion SPA Aromatyczna kąpiel z olejkami
energia (olejek mandarynkowy , grejpfrutowy i cytrynowy)

Jak widać moja mania testowania olejków , soli , płynów i innych cudów nie ma końca ... Uwielbiam umilać sobie w ten sposób czas spędzony w wannie , a z natury nos mam bardzo wrażliwy na różne zapachy . Olejki Marion są nieco tańsze niż te Apartowe , za to te drugie są dostępne w każdym Rossmannie (Marion znalazłam jedynie w mniejszych drogeriach) . I Apart zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu . A który olejek najbardziej ? Energizujący , a na drugim miejscu antystresowy . Ale polecam wam wypróbować każdy z nich !


Nawilżane chusteczki pielęgnacyjne Babydream (30 sztuk)
Niezastąpiona rzecz w okresie upałów . Używam ich dosłownie do wszystkiego i w każdej sytuacji (pomocne są też bardzo w trakcie robienia makijażu) . Jedno jedyne zastrzeżenie - lepiej kupować opakowania po 30 sztuk . Ja kupiłam ostatnio większe (80 sztuk) i niestety chusteczki wysychają w tempie dzikim .


Zmywacz do paznokci Nailty
Pojawił się już w Projekcie Denko . Ostatnio zamieniłam go na lidlowy zmywacz Cien z pompką , ale mimo wszystko ten powyższy jest niezastąpiony . Wydajny , przyjemnie pachnący , tani . Nie trafił mi się jeszcze nigdy felerny egzemplarz , chociaż o takich już czytałam na kilku blogach . Ja póki co niezrażona wybiorę się w najbliższym czasie do Biedronki i napewno dorzucę do zakupów kolejną butelkę .

Krem-koncentrat do rąk i paznokci 3w1 Extra Soft Eveline
Te "2w1" , "3w1" czy "8w1" doprowadzają mnie już do śmiechu , a Eveline w tej kwestii jest specjalistą . Krem niczym specjalnym się nie wyróżniał . No może poza tym , że kleił się nieziemsko i mogłam go przez to używać tylko na noc . Jego zapach też niekoniecznie do mnie przemówił (wręcz przeciwnie) . Nie nawilżał tak jak miał nawilżać , chociaż według producenta miał w sobie różne dobre rzeczy (5% urea, olej z awokado , witaminy A i E czy d-panthenol), ale ja osobiście kolejny raz się nie skuszę .

Antybakteryjny żel do rąk Sensitive Carex
Cóż tu wiele mówić ? Jak każdy taki produkt zionął alkoholem , ale swoją funkcję spełniał , okrutnie dłoni nie przesuszał . Cena nieco za wysoka (ok 8-10 zł) , ale w Naturze można znaleźć tańszy odpowiednik za ok 3 zł (który nieco mniej alkoholem śmierdzi) .

* To tajemnicze różowo-seledynowe pudełko kryło w sobie różany krem do stóp przywieziony prosto z Maroka . Produkt cudny . Nie wybiera się ktoś może w tamte strony ? Chętnie zamówię większy zapas !


Nie mieszkam sama i nie tylko ja korzystam z niektórych ogólnodostępnych kosmetyków więc niestety nie wszystkie pojemniki udaje mi się uchować przed przedwczesnym wyrzuceniem :) Więc w Projekcie powinny znaleźć się także te dwa denka :

Pięknie pachnące tropikalne mydło do rąk z Luksji . Bardzo lubię ich mydła , teraz mam wersję z jaśminem i zieloną herbatą .



Płynów do kąpieli Apart przerobiłam do tej pory kilka , te afrykańskie zapachy są fantastyczne . Pienią się dużo lepiej niż Luksja , w którą niedawno zainwestowałam , więc pewnie wrócę do nich po zużyciu tego litrowego cuda , które teraz mam na stanie . 

Podsumowując: 15 pełnowymiarowych produktów.

czwartek, 14 czerwca 2012

nowości , nowoości ..


Kilka nowości w mojej łazience ;)

Dezodorant Dove Natural Touch Dead Sea Minerals
Przyjemnie świeży zapach , zgarnięty w rossmannowej przykasowej promocji (z 14 na 7 zł jakoś)
Dwa produkty Cien rodem z Lidla - pianka do golenia i dezodorant do stóp , o którym wiele dziewczyn już pisało . Nie wzbudził narazie mojego zachwytu , ale od kiedy go mam upałów jeszcze nie było , więc nie miał jeszcze okazji żeby się naprawdę wykazać . Kosztował 5 zł . Pianka 7-8 zł .
Płyn do kąpieli Luksja Choco XXL . Ile miesięcy się na niego czaiłam i mordowałam z uporem maniaka mój płyn z Apart , żeby wreszcie móc kupić to cudeńko ;) Litrowy płyn za 8 zł ?? A jego zapach ?? Ahh ...
Perfecta Spa Peeling Wulkaniczny i Maska-Serum do stóp . Coś je musi wreszcie uratować , bo będzie tylko cieplej a moje stopy nie prezentują się najlepiej niestety . (Chociaż to mobilizuje mnie do coraz regularniejszego smarowania ich ;) Zestaw peeling+serum to jakieś 3 zł .
Ostatnim zakupem były patyczki do paznokci . 

Z promocji rossmannowej na odżywkę Eveline nie udało mi się niestety skorzystać mimo tego , że ja odwiedziłam dwa rossmanny (a moje babeczki jeszcze jeden) . Pusta półka . U was podobnie ?


W kolejnych postach przepis na tartę oraz moje zamówienie z Ives Rocher ,
które dotarło kilka chwil temu .

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...