czwartek, 1 listopada 2012

Projekt Denko : październik .

Pomiędzy wyjmowaniem z pieca kolejnych porcji muffinek z prezentuję wam moje październikowe 'denko' . Zużyłam (jak zwykle) całkiem sporo produktów . Zawsze gdy zaglądam pod koniec miesiąca do mojej 'denkowej' torby , jestem w szoku . Z jednej strony dobrze - nie gromadzę dużych ilości kosmetyków , staram się zużywać na bieżąco (żeby uniknąć wyrzucania niezużytych a przeterminowanych produktów) , a z drugiej strony i tak mój 'przerób' czasem mnie zadziwia (szczególnie jeśli chodzi np. o szampony :) Ale dosyć gadania . :) Zapraszam .


Mgiełka o zapachu białych kwiatów H&M
Wiadomo - nie ma co oczekiwać od takiego produktu trwałości , ale przyjemnie odświeżała w cieplejsze dni . Kosztowała 6,90 zł .


Termoaktywny duet : peeling do stóp z naturalnymi łupinami z moreli
oraz serum z masłem shea , pomarańczą , cynamonem i imbirem Marion SPA


60 sekundowa maseczka do włosów ocet z malin & koktajl owocowy Marion


Chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym Cleanic
Otrzymałam je na spotkaniu śląskich blogerek . Zabrałam je ze sobą na kilka wyjazdów , bo chusteczki to zdecydowanie wygodniejsza forma niż targanie wacików i całej butelki płynu micelarnego . Ale mimo wszystko nie przerzucę się na taką formę demakijażu . Głównie ze względu na wydajność . Za 20 sztuk chusteczek (sporych - nie powiem , wystarczały mi spokojnie na zmycie nawet mocniejszego makijażu oka i przemycie buzi) zapłacimy około 6-7 zł więc wychodzi to zdecydowanie drożej niż klasyczna butelka płynu micelarnego . Ale chusteczki nie uczuliły mnie ani nie podrażniły , więc na pewno na kolejny wyjazd zaopatrzę się w taką paczkę :)


Sól do kąpieli Wallness&Beauty z trawą cytrynową i bambusem
Jedna z moich ulubionych rossmannowych soli . Wykorzystuję ją na 'dwa razy' ,
ma przyjemnie orzeźwiający zapach i nie brudzi wanny .

Puder do kąpieli o zapachu gorzkiej czekolady i pomarańczy Dairy Fun
Znów dałam się skusić tej firmie i znów się zawiodłam . Paskudztwo o zapachu zupełnie niepodobnym do pomarańczy ani tym bardziej do czekolady . Zaliczam do kąpielowych koszmarków , których trzeba unikać .


Mydło w płynie Almond Auchan
Mydełko kupione za ok. 4 zł w Auchan . Tanie jak barszcz , a na prawdę warte powtórki . Szalenie przyjemny , migdałowy zapach , który po umyciu utrzymywał się na dłoniach .


Intensywnie pielęgnujący krem do rąk z olejkiem z otrębów ryżowych i kompleksem nawilżającym
Szczerze nie cierpię kremów do rąk , które zostawiają po sobie paskudnie lepki filtr . Po użyciu tego kremu nie dało się tknąć niczego bez pozostawiania po sobie tłustych śladów . Ostatecznie zużyłam go do kremowania moich przesuszonych stóp (i tu się sprawdzał) . Plus za przyjemny zapach .


Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim Green Pharmacy
Koszmar , koszmar , koszmar . Szkoda , że notkę przestrzegającą u Juicy Beige przeczytałam dopiero po zakupie tego specyfiku . Zdenkowałam , ale lekko nie było . Tylko dzięki każdorazowemu użyciu jedwabiu z Biosilka nie wyrwałam sobie wszystkich włosów . Nawet upiorny pod tym względem BabyDream nie plątał mi tak mocno włosów . Kolejny minus dla GF - parabeny w składzie (których zawartość dojrzałam dopiero po powrocie do domu) . Jednym słowem bubel . Jedyny plus za przyjemny , ziołowy zapach .


Serum czekoladowo-limonkowe BingoSpa


Płyn do higieny intymnej Ziaja Intima o zapachu konwalii
Produkt , któremu nie mam nic do zarzucenia . Nie podrażniał , nie przesuszał .
Jego cena też jest bardzo przyjazna . Ja jestem na tak .


Szampon z migdałami i jojobą dla podrażnionej i wrażliwej skóry Alterra
Jak zwykle w denku - Alterra . Tym razem trafił mi się jakiś pechowy egzemplarz . Nie dość , że zapach jakiś nie taki to jeszcze konsystencja lekko rozwodnionej galaretki (serio - nie przypominało to niczego znajomego ;p)



Łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu wrażliwych z awokado Bielenda
Ta firma powoli wyrabia sobie u mnie coraz lepszą opinię . Ten produkt był dobry , kupiłam w przyjaznej cenie (w Biedronce , za 5 zł , w Rossmannie widywałam go za prawie 10 ;/) . Zostawiał na oczach tłustą warstwę , czego nie lubię , ale domywał co trzeba , radził sobie z mocniejszym makijażem , nie podrażniał . Myślę , że ze spokojnym sumieniem mogę polecać , a sama chętnie wypróbuję jeszcze kiedyś wersję z bawełną .


Jedwab do włosów Biosilk
Ratował moje włosy każdorazowo po użyciu nieszczęsnego szamponu od Green Pharmacy . Czasem przydaje się awaryjnie (gdy moje włosy są nie-do-roz-cze-sa-nia) . Na codzień raczej go nie stosuję .



Maseczka na twarz , szyję i dekolt z sokiem aloesowym i wyciągiem z kwiatu pomarańczy
dla cery odwodnionej i zmęczonej Perfecta
Z maseczkami nie mam zbyt wielkiego doświadczenia więc ciężko mi ją oceniać . Kupiłam w ramach październikowego maseczkowego tagu (tak - zostałam otagowana , ale nie miałam zupełnie czasu :c) i mogę powiedzieć , że wyjątkowego nawilżenia skóry nie poczułam .

Kremowy peeling do twarzy z ziarenkami truskawek dla skóry normalnej i suchej Marion SPA

Podsumowując: 10 pełnowymiarowych produktów.

piątek, 26 października 2012

nowe uczelniane torbiszcze :)

Pisałam jakiś czas temu o Torebce Idealnej , którą udało mi się znaleźć w Parfois . Ten sklep niestety nie jest dla mnie litościwy . Praktycznie każdy z ich produktów chętnie widziałabym na swoim ramieniu/nadgarstku/szyi/w uchu :)
Doświadczenia pierwszego miesiąca na uczelni (i dojazdów autobus+pociąg) pokazały mi , że moja Torebka Idealna w takich warunkach długo nie pożyje .

Postanowiłam kupić coś bardziej uniwersalnego , nieco bardziej 'uczelnianego' i pakownego .
I zgaduj zgadula :) Kupiłam kolejną torbę z Parfois . A może lepszym określeniem byłoby 'torbiszcze' . W końcu pochodzi z działu 'torby podróżne' :)


Że talentu (ani wolnej ściany) do robienia poglądowych zdjęć torebek nie mam za grosz , tutaj macie kilka zdjęć pochodzących ze strony sklepu . Poniżej dwa zdjęcia , które udało mi się zrobić (pokazujące kolor :)




Torebka kosztowała 129 zł , wykonana jest z eko skóry (dosyć porządnej tak 'na dotyk') , wewnątrz znajduje się odpinany pokrowiec na netbooka i cała masa kieszonek , schowków :) Ma długi dopinany pasek i uszka , dzięki którym swobodnie można założyć ją na ramię . Można ją podpiąć do rączki walizki . W rzeczywistości jest bardziej matowa .



Przypominam o nowościach w zakładce wymiana :)

współpracy ciąg dalszy , czyli powiedziałam 'tak' BingoSpa + wymiana .

Mimo pewnych opóźnień i niedomówień ostatecznie zdecydowałam się na kontynuowanie współpracy z firmą BingoSpa . 

Pomijając fakt , że nie do końca spodobało mi się podejście firmy - małyśmy wybrać sobie 2 kosmetyki spośród zaledwie 5 (!) , trzeci miał być niespodzianką , to prawdę powiedziawszy z poprzednich otrzymanych kosmetyków byłam bardzo zadowolona więc skusiłam się i tym razem .

Wczoraj dotarła do mnie paczka , a w niej znalazłam wybraną przeze mnie maskę do twarzy ze 100% olejem sojowym , kąpiel mandarynkową do skórek i paznokci oraz trzeci kosmetyk-niespodziankę : balsam kokosowy do dłoni .




Maska akurat na październik (zostałam otagowana maseczkowym tagiem , ale nie znalazłam niestety poki co ani jednej wolnej chwili , żeby coś w związku z tym podziałać) .
Kąpiel mam nadzieję podziała pozytywnie na moje skórki , które są ostatnio w dramatycznym stanie (widać to na swatchach -.-) , a dzieła dopełni balsam , ktory pachnie obłędnie (ale już czuje , że z jego opakowaniem się nie polubię) .

Wrzuciłam kilka nowych rzeczy do zakładki 'wymiana' - zapraszam do zaglądania :)
Pozdrawiam was z wykładu o historii Rosji (god bless uczelniane wi-fi :)
Trzymajcie się dzielnie w te nadchodzące mroźne dni . ;*

poniedziałek, 22 października 2012

tajemnicze Manile .


Spośród wielu plusów , które niesie ze sobą otrzymanie na spotkaniu blogerek paczek od sponsorów jednym z ważniejszych dla mnie była możliwość odkrycia wielu kosmetyków , na które nie zwrociłam uwagi robiąc codzienne zakupy (czasem po prostu w drogeriach typu Rossmann czy Natura tych kosmetyków nie ma) .

Do takich właśnie odkryć należały trzy tajemnicze kartoniki , które znalazłam w jednej z toreb .
Po odpakowaniu okazało się , że są to wody toaletowe Manila Bond produkowane przez PharmaCF (producenta m.in. Czterech Pór Roku , Venus czy Bonda) . Do tej pory nie miałam z nimi styczności , nie znalazłam też o nich żadnej informacji na stronie producenta .

Każda z nas otrzymała trzy wersje zapachowe : Glow , Tight i Spirit . 
Glow poszło na przetestowanie do mojej siostry , ja zostawiłam sobie pozostałe .

Spirit to zapach bardzo świeży , nieco przypominający wody toaletowe firmy Adidas . Jest to mieszanka kwiatowo-owocowa , orzeźwiająca , jak przeczytałam na stronie jednej z drogerii oferujących ten zapach : "Zapach dedykowany jest dla aktywnych i energicznych kobiet, które dążą do subtelności." .

Glow i Tight to zapachy z gatunku tych 'cięższych' , w pierwszej chwili chciałam napisać 'dla dojrzałych , eleganckich kobiet' i może bym nie skłamała . Ja lubuję się w takich zapachach więc przyznam , że Tight całkiem przypadł mi do gustu .

Samej buteleczce nie mam nic do zarzucenia , irytującym elementem jest ta 'sznurówka' obwiązana wokół (nijak nie przymocowana) . Szczerze powiedziawszy tuż po zrobieniu zdjęć się jej pozbyłam , bo wiecznie mi spadała .

Czy polecam te zapachy ?
Raczej nie . Niestety zioną alkoholem . Bardzo intensywnie .
Na skórze pozostają tylko przez kilka chwil . Po ok. 2 godzinach wszelki ślad po nich znika .
W takiej sytuacji wolę chyba jednak droższe perfumy , których jedno użycie wystarcza mi
na większą część dnia (a czasem i do wieczora) .

Moje Manile wylądowały w torece i służą jako awaryjny odświeżacz (gdy czasem zapomnę użyć perfum przed wyjściem z domu) .

Koszt : ok. 13-14 zł / 50 ml

niedziela, 21 października 2012

aromatycznie i na niebiesko czyli krakowski weekend za nami .

Kilka dni temu chwaliłam się wam wylicytowanym za całą złotówkę lakierem z zeszłorocznej
zimowej LE Essence - Crystalliced .
Troszkę na przekór zeszotygodniowej ciepłej i słonecznej jesieni nosiłam 'Ice Eyes Baby' na moich paznokciach i jestem w nim do szaleństwa zakochana (chociażby ze względu na jego bardzo dobrą wytrzymałość , pomalowałam w poniedziałek , zmyłam w piątek , ale tak naprawdę do kolejnego poniedziałku spokojnie by wytrzymał :)



Na zdjęciach lakier już nieco po przejściach , ale ciągle prezentujacy się całkiem znośnie :)


'Image' moich paznokci byłam zmuszona zmienić w związku z uczestnictwem w piątkowym Blue Party odbywającym się w pewnym studenckim mieszkaniu w stolicy Małopolski :)
Padło na lakier z H&M'owej dwójki 'Navy Cosmos' , która od jakiegoś czasu leżała nietknięta .




Przy okazji wizyty w Krakowie wreszcie (!!) miałam okazję zajrzeć do sklepu Zapach Domu oferującego (także przez internet) asortyment firmy Yankee Candle . Długo błądziłam między półkami , a od aromatów roznoszących się po pomieszczeniu w głowie miałam niezłą karuzelę . Zdecydowałam się ostatecznie na 3 woski (z bólem serca odrzucając jakiś milion innych ;p) : Vanilla Cupcake , Red Velvet i French Lavender . Pierwsze dwa to zapachy idealne na zbliżającą się zimę - wypełniają pokój słodkim i 'ciepłym' aromatem domowych słodkości . Lawenda trafiła do koszyka z zamiłowania - to jeden z moich ulubionych aromatów , a w wydaniu YC pachnie szalenie naturalnie .

Jeżeli dopiero zaczynacie swoją przygodę z Yankee Candle to uważajcie , to naprawdę uzależnia . A jeśli potrzebujecie małej podpowiedzi , które zapachy moim zdaniem są warte uwagi - zapraszam tutaj .

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...