poniedziałek, 8 października 2012

podwójnie , nieco bardziej jesiennie .

Za oknem paskudna pogoda , a ja pod kocem , z kubkiem porannej kawy w ręku wykorzystuję wolną chwilę by napisać do was kilka słów . Ostatnio mało co tu się pojawia , na większości blogów z początkiem października zrobił się mały zastój . Dla mnie przed tygodniem zaczął się nowy etap w życiu - studia , a ja niestety jeszcze do niego nie przywykłam .

Dziś mam dla was swatche dwóch typowo jesiennych lakierów .
Pierwszy z nich to łup pochodzący z blogowej wymiany z Szufladką .


Otrzymałam 3 lakiery Flormar , nigdy wcześniej nie miałam z nimi do czynienia , stoiska tej firmy zawsze przytłaczały mnie ilością odcieni lakierów , jakoś nie umiałam znaleźć tam niczego dla siebie . Ale po użyciu pierwszego z tych trojaczków już wiem , że te lakiery prawdopodobnie staną się jednymi z ulubieńców tej jesieni .



Na serdecznym palcu dodałam top Essence Night in Vegas . Sam kolor to jesienna szarość przez którą przebija się przypominający jeszcze o lecie róż . Piękny , nietypowy kolor :) Dwie warstwy , wygodny , choć dosyć cienki pędzelek , dobre krycie . Zobaczymy jak będzie z trwałością .

Szufladko , jeszcze raz dziękuję za wymiankę :)

Drugi swatch to kolejny Smart Girls Get More z mojej kolekcji . Niestety jest to chyba jeden z najmniej lubianych kolorów od SGGM . Jakiś taki ... nijaki . Średnie krycie , 3 warstwy wymagane , niby wszystko pięknie , ale sam kolor nie do końca do mnie trafia , wydaje się taki wyblakły . Typowo jesienny .



A jakie są wasze ulubione jesienne lakiery ?
Co będziecie nosić na waszych pazurkach przez najbliższe miesiące ?

A może chcecie zobaczyć więcej moich propozycji na jesień ? :)

***
Przypominam o rozdaniu kuponów rabatowych do Yves Rocher - o tutaj :)

niedziela, 7 października 2012

szybkie rozdanie !



Drogie panie , szybkie rozdanie :)
Mam do oddania dwa kody rabatowe do sklepu internetowego Yves Rocher - o wartości 40% i 10% .
Czas na ich wykorzystanie nie jest długi - zaledwie do 15 października , ale myślę , że warto się pokusić :)

Więc zapraszam do pozostawiania komentarzy (z adresem e-mail) pod tym wpisem , ewentualnego zapraszania innych blogerek do zgłoszenia się . Warunek jest jeden : bycie publicznym obserwatorem mojego bloga :)

Zgłoszenia przyjmuję do jutra do północy , wyniki postaram się podać najpóźniej do wtorku wieczora , żeby wygrane miały jeszcze czas na przemyślane zakupy ;p

sobota, 6 października 2012

coś pięknego czyli nowa współpraca .


O bransoletkach Mollie pisałam już nie raz . Odkryłam je dzięki jednemu z portali sprzedających kupony . Odkryłam i ... przepadłam . Bo podobały mi się praktycznie wszystkie modele i ciężko było nie zbankrutować :)
Dzięki współpracy , którą nawiązałam z Panią Agnieszką otrzymałam jedną z bransoletek ,
o których marzyłam najmocniej - Infinity Love .

Jak pisze Pani Agnieszka , jest to biżuteria , która ... mówi . Inspiruje by działać , przypomina o osobach , które kochamy , stanowi pamiątkę ważnych dla nas wydarzeń . Ja jedną z moich bransoletek otrzymałam przed maturą - przyniosła szczęście i zadowalające wyniki , a teraz przypomina mi o tym , że nie ma rzeczy niemożliwych , a z każdej trudnej lub stresującej sytuacji można wyjść obronną ręką :)


Bransoletkę otrzymujemy w gustownym pudełku z umieszczoną w środku kartką zapełnioną kilkoma zdaniami opisującymi daną zawieszkę . Mamy możliwość wyboru wśród gotowych projektów  (zmieniając jedynie kolor sznurka) lub w 'kreatorze' stworzyć swoje własne dzieło . Od niedawna Mollie w swojej ofercie posiada także naszyjniki .




Przy najbliższej zmianie sznurka na pewno poproszę o dorobienie graweru na zawieszce w kształcie serca :) Póki co nie rozstaję się z moim nowym skarbem , którym jestem zachwycona . Ciągle spoglądam na mój nadgarstek :)


A tak wyglądają moje pozostałe bransoletki , pisałam już o nich tutaj i tutaj .
Aktualnie przechodzą mały tunning w postaci zmiany zapięcia i sznurków na bardziej jesienne kolory :)

Gorąco zapraszam na stronę Mollie - na pewno znajdziecie coś dla siebie ,
a może sprezentujecie jedną z bransoletek bliskiej osobie ?

wtorek, 2 października 2012

Projekt Denko : wrzesień .

Wrzesień był miesiącem , który praktycznie w całości spędziłam w domu . Miałam więc wreszcie okazję zużyć resztki , które zajmowały tylko miejsce na półkach .


Jak co miesiąc w denku pojawiają się szampony Alterra - tym razem regenerujący z makadamią i figą do włosów osłabionych i łamliwych (po lewej) oraz nawilżający z granatem i aloesem do włosów suchych i zniszczonych (po prawej) .
Pisałam już o nich nie raz np. tutaj czy tutaj , zdania o nich raczej nie zmieniłam . Nadal są dla mnie nieco za drogie , ale bacznie śledzę rossmannowe promocje i zgarniam kilka butelek gdy tylko można je dostać w przecenie :) O szamponie z Green Pharmacy , którego używam w tej chwili niedługo pojawi się kilka słów , ale szczerze wątpię czy dam radę go zdenkować - koszmar .

Megamocny lakier do włosów 'Kaszmirowa Miękkość' Taft
Już raz pojawił się w denku . Przez długie miesiące byłam mu wierna , jednak teraz mam mały dylemat - odkryłam lakier Syoss , który nieco zamieszał mi w głowie :) Taft ładnie utrwala grzywkę , ale nie radzi sobie z bardziej skomplikowanymi fryzurami (a uwierzcie mi - u mnie level hard to zrobienie koka na wypełniaczu :D) . Syoss zaś utrzymuje (może lepiej powiedzieć 'skleja' ?) najbardziej misterne fryzury , jednak z mojej grzywki robi sztywny hełm , co prawda nie do ruszenia przez wiatr czy wilgoć , ale nie słyszałam , żeby w tym sezonie militaria były modne ...


Żel pod prysznic Smoothie z ekstraktem z truskawek i bananów Labell
Specyfik możliwy do nabycia jedynie w sieci sklepów InterMarche (przez co mam do niego utrudniony dostęp :c) ... Dobrze , że zrobiłam zapasy :) Żel był fantastyczny , zapach prawdziwie owocowy (na mojej prywatnej top-liście klasyfikuje się wyżej niż OS) , konsystencja odpowiednia , cena średniopółkowa (ok. 5 zł) . W dodatku te pestki owoców zatopione w środku ... Mmm ... Teraz pora na wersję z owocami leśnymi :)

Kremowe mydło w płynie z jaśminem i zieloną herbatą
Dobrze pieniące się mydło w rozsądnej cenie o przyjemnym zapachu jaśminu i zielonej herbaty (to jedne z moich ulubionych zapachów , w połączeniu jeszcze fajniejsze :) Nie pierwsze i nie ostatnie mydło Luksja , które zagości na mojej umywalce :)


Mleczko nagietkowe do demakijażu dla cery normalnej i suchej Ziaja
Od miesięcy moje demakijażowe pogotowie ratunkowe , żaden micel nie poradzi sobie lepiej ze zmyciem intensywniejszego , wieczorowego makijażu oka niż stara , dobra Ziaja :)

Antyperspirant z minerałami z Morza Martwego Dove Natural Touch
Dezodorant o szalenie przyjemnym , świeżym zapachu , do którego będę na pewno wracać . Nie podrażniał mnie . Tylko o co do cholery chodzi producentowi z tą 48-godzinną ochroną ?! ;D


Perfumowany balsam do ciała Reveal by Halle Berry Coty
Dezodorant z tej serii uwielbiałam , ale ten balsam jakoś stał na półce nietknięty , miesiące mijały , a ja zużyć go nie mogłam . Niestety (a może 'stety' ?) ostatecznie się przeterminował i byłam zmuszona umieścić go w koszu . Nie żałuję , najgorsze zło kosmetycznego świata (w moim prywatnym rankingu) to właśnie intensywnie perfumowane balsamy i masła do ciała .

Regenerujący krem do rzęs L'biotica
Pisałam o nim tutaj . Znalazłam ostatecznie termin ważności - 2014 r. ...


I znowu saszetki ;D Tym razem Termoaktywny duet dla dłoni od Marion . Po wmasowaniu peelingu uczucie ciepła na dłoniach było wręcz nieznośne - czegoś takiego się nie spodziewałam :) Dłonie po zastosowaniu tych dwóch kroków były przyjemnie gładkie i nawilżone (niestety nie na długo) .


Kolejne saszetki . Tym razem sole do kąpieli Balea - wersja kakaowa oraz ta o zapachu drzewa sandałowego . Kakao pachniało super-naturalnie , drzewo sandałowe nieco dusząco . Sole intensywnie barwiły wodę , na szczęście nie brudziły wanny . Dostępne niestety tylko w DM co mocno działa na ich niekorzyść :c


O olejkach do kąpieli od Marion pisałam już w kilku denkach . Lubię takie urozmaicenie kąpieli . W tym miesiącu zużyłam wersję rozgrzewającą (z olejkiem z mięty pieprzowej , goździków i sosny) oraz antystresową (z olejkiem lawendowym , geraniowym i ylang-ylang) .


A na koniec ostatnie dwie saszetki soli : lawendowa od Joanny i ta o zapachu kwiatu maku i pomarańczy od Wallness&Beauty . Ta druga to chyba jakaś nowość - wcześniej jej nie dostrzegłam a jej zapach bardzo przypadł mi do gustu . Kupłam ją za 2 zł przy okazji rossmannowej promocji na marki własne . Lawenda od Joanny pachnie bardzo naturalnie i na pewno jeszcze nie raz u mnie zagości .

Podsumowując: 9 pełnowymiarowych produktów.

poniedziałek, 1 października 2012

pierwsze starcie z lakierową legendą .


Niestety era 'swatchy z pięknymi i długimi paznokciami' dobiegła końca . Byłam zmuszona je skrócić .
Uwierzycie , że tak przyzwyczaiłam się do długich pazurów , że bez nich czuję się ... nieco mniej kobieco ?
To straszne , jak taki drobiazg może zdziałać na samopoczucie kobiety ;p


Ale do rzeczy . Jakoś miesiąc temu na paatal.pl pojawiła się spora dostawa lakierów Essie w bardzo przyjaznych cenach (między 15 a 19 zł) . Stwierdziłam , że to dobra okazja by skonfrontować te wszystkie zachwyty nad marką z rzeczywistym kosmetykiem . Do koszyka trafił 'A crewed interest' .

I cóż mi z tego przyszło ?
Jedyne plusy , które mogę wymienić to szeroki pędzelek (trafiła mi się ta 'europejska' wersja) oraz piękny ,
brzoskwiniowy kolor , o jakim marzyłam już od daaawna ...


Niestety tu zalety się kończą . Lakier bardzo szybko schodzi się z końcówek , bąbluje , potrzebuje minimalnie trzech warstw by nie tworzyły się prześwity , bardzo wolno schnie ...
Mam wymieniać dalej ?



Czy spróbuję jeszcze ? Na pewno .
Wierzę , że trafił mi się po prostu wadliwy egzemplarz . W końcu te zachwyty z nieba się nie biorą , prawda ?
Jakie są wasze zdania o Essie ? Lubicie ?
Jesteście gotowe wydać te 30-40 zł na 'zwykły' lakier ?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...