środa, 28 listopada 2012

o kredkach od Vipery .


Kolejna recenzja wprost ze Spotkania Śląskich Blogerek . O czym dziś ?
O kredkach , które dostałyśmy do przetestowania od Vipery - Ikebanę i dwie Vivien .

Mi trafiły się dwie brązowe i niebieska . Jedna poszła dalej w obieg . Pozostałe zostawiłam sobie do przetestowania .


Co o nich mogę powiedzieć ?
Niestety szybko mnie do siebie zniechęciły . Głównie za sprawą ich twardości .
Jeśli chcemy otrzymać kolor taki jak na swatchu poniżej , musimy bardzo mocno przycisnąć kredkę do oka co może zaboleć . Trwałość kredki jest przyzwoita , ale chyba nie jestem się w stanie tak poświęcić .

Niestety nie mogę ich polecić . Mam swoje ulubione kredki z Avonu (czarną) i z Essence (brązową) , o których przy okazji napiszę kilka słów , a którym jestem wierna .
Te lądują w zakładce 'wymiana' . Może ktoś się do nich przekona bardziej niż ja :)


W następnym poście nieco o moich rossmannowych zdobyczach :)

sobota, 24 listopada 2012

taniocha , która uprzyjemnia mi jesienne wieczory .


Koło biedronkowych soli do kąpieli BeBeauty kręciłam się już dawno . Nie rozumiem czemu nie zgarnęłam ich do koszyka wcześniej - w końcu ich cena jest wręcz śmieszna (niecałe 4 zł) .
 Zdecydowałam się w końcu na wersję oliwkową i ... wszem i wobec ogłaszam , że chcę więcej !

Trochę konkretów :
Sól wypełnia łazienkę pięknym i świeżym zapachem , nie brudzi wanny (lekko barwi wodę na zielony kolor) , nie zauważyłam efektu nawilżenia , ale szczerze powiedziawszy nie wymagam takiego działania od tego typu produktów (nawet jeżeli producent uparcie wmawia nam , że tak się stanie ;p) . Skóry mi nie wysuszyła , nie podrażniła . Jeśli chodzi o wydajność to soli jednorazowo wsypuję bardzo dużo , ale biorąc pod uwagę jej cenę można sobie na to pozwolić :) Opakowanie powinno nam spokojnie wystarczyć na 6-8 kąpieli .
Sól nie posiada też tych nierozpuszczalnych 'drobinek' , które rysują wannę (Agnieszko ;DD) .
Mamy możliwość wyboru innych opcji zapachowych :
lawendy , miodu i mleka , pomarańczy z rokitnikiem oraz soli morskiej .
Opakowanie może nie zdobi naszej łazienki , ale też nie prezentuje się najgorzej . Szata graficzna jest przejrzysta .
Sól znajdziemy w każdej Biedronce .

Okazuje się , że biedronkowe produkty BeBeauty na prawdę są warte uwagi . To już nie pierwszy ich kosmetyk , który jest tani , a zachwycający i niewiele brakuje mu do ideału (a napewno postawiłabym go na równi , z droższymi odpowiednikami) . Myślę , że czasem warto przyjrzeć się też takim taniznom - a może akurat natrafimy na jakąś perełkę ? :)


A z promocji rossmannowych skorzystałam , owszem . Zaopatrzyłam się w zapas zielonego tuszu Wibo (o którym niedawno pisała Panna Joanna , a który zachwycił także mnie) , w koszyku wylądował też upragniony od dawna lakier Rimmel Carmel Cupcake i lakier L'Oreal w odcieniu karmelu . Niestety stoisko GR nie posiadało jeszcze lakierów Jolly Jewels , ale jeszcze je zdobędę ... ;p

Swatche nowych lakierów wrzucę , gdy do domu powrócę .
Póki co weekendowo stacjonuję w Kielcach skąd was gorąco pozdrawiam :))

środa, 21 listopada 2012

jesienne umilacze - tag , którego nie mogłam przegapić :)

Gdy zobaczyłam u Maliny tag 'Jesienne umilacze' , wiedziałam , że nie mogę go po prostu ominąć .


W końcu najlepszym (moim zdaniem!) sposobem na relaks po ciężkim dniu jest długa , gorąca i aromatyczna kąpiel oraz późniejsze wtarcie w skórę czegoś przyjemnie pachnącego co umili nam resztę wieczoru . Jest to też fantastyczny sposób na rozgrzanie się w te chłodniejsze już , jesienne wieczory .

Na czym polega ten tag ? Oto kilka zasad Maliny :

"Jakie kosmetyki mam na myśli?
Miedzy innymi: płyny, żele i kule do kąpieli, peelingi i scruby, masła, balsamy, mleczka, oleje i olejki, sole do kąpieli i inne. Jednym słowem wszystkie kosmetyki do kąpieli, mycia i pielęgnacji ciała, które ujęły Was pięknym zapachem i stały się dla Was JESIENNYM UMILACZEM.

Czas trwania: trzy tygodnie od 18.11 - 9.12 tego roku:)

Celem akcji jest:
- poczuć się jak w raju, dając sobie chwilę relaksu w długie jesienne wieczory,
- zadbanie o swoje ciało bez wyrzutów sumienia,
- poprawienie kondycji swojego ciała,
- znalezienie kosmetyku odpowiedniego dla siebie,
- uśmiech dla Twoich bliskich.

Zasady akcji:
1. Umieścić zasady akcji w poście na swoim blogu i napisz kto Cię zaprosił.
2. Zaproś do akcji 5 osób.
3. Umieść baner w bocznym pasku z linkiem do inicjatora akcji MALINY. 
4. W czasie trwania akcji zamieść jak najwięcej recenzji ww. aromatycznych kosmetyków,
5. Wybierz spośród nich 4 zapachowe hity po jednym z każdej grupy:
  - płyn lub żel do kąpieli, 
  - peeling lub scrub, 
  - kosmetyk do smarowania ciała (balsam, masło, olejki itp.)
  - aromatyczne mydełko, kulę lub sól do kąpieli,
    i opublikuj post z listą Twoich aromatycznych hitów."

Resztę informacji znajdziecie tutaj .

Do przyłączenia się do akcji zapraszam :

Mam nadzieję , że też będziecie miały ochotę na udział w tej zabawie .


Pierwszy post z tej serii pojawi się (mam nadzieję :) dziś wieczorem . Trzymajcie się ciepło :))

niedziela, 18 listopada 2012

wiele obiecujący produkt , który okazał się być bublem .


Czyli Czterech Pór Roku ciąg dalszy .
Tym razem mowa o 2-fazowym peelingu do rąk z solą .

Jestem fanką peelingów wszelkiego rodzaju , więc bardzo się ucieszyłam , gdy po blogerskim spotkaniu odnalazłam ten produkt w jednej z toreb . W dodatku z oliwą z oliwek ? Zachwyt po całości :) Od razu rzuciłam się do testowania .
Starałam się regularnie używać go ostatnie dwa miesiące .

To mocny ścierak . W oliwie z oliwek zanurzone są duże i ostre kryształki soli . Nie jestem przekonana czy dla dłoni nie jest on jednak za ostry . Ostrzegam - peeling pozostawia po sobie na dłoniach tłusty film , nie każdy to lubi . Mi osobiście to nie przeszkadzało . Skóra po zastosowaniu tego produktu była gładka i przyjemnie natłuszczona .

 A dlaczego obwołałam go mianem 'bubla' ?
Z powodu jego wyjątkowo nieporęcznego opakowania .
Buteleczka posiada dozownik z wyjątkowo wąską dziurką , przez którą wylewa się duża ilość oliwy , ale sól już niekoniecznie . Ostatecznie w opakowaniu pozostaje nam cała masa (w moim przypadku ponad połowa opakowania!) kryształków i ani troszkę oliwy . Jedynym wyjściem było rozcięcie butelki i wydłubanie resztek produktu .
Zdecydowanie wygodniejszą formę ma np. peeling do dłoni lub stóp od Paloma SPA (niedługo pojawi się recenzja ich kremu do stóp , którym jestem zachwycona) , który umieszczony jest w płaskim słoiczku (jak masła do ciała) .

A tak na prawdę dosypując do oliwy z oliwek nieco soli lub cukru możemy samodzielnie i za grosze zrobić podobną miksturę . Ja raczej ponownie się na ten peeling nie skuszę .

Za 120 ml produktu zapłacimy ok. 8 zł .

A wy ? Miałyście do czynienia z tym produktem ? Jakie są wasze wrażenia ?

środa, 14 listopada 2012

spotkanie z czterema porami roku .


Jakoś nigdy nie pałałam specjalnym uczuciem do kosmetyków z Czterech Pór Roku . Gdy w paczce od PharmaCF , którą dostałyśmy na spotkaniu blogerek odnalazłam kilka kosmetyków tej marki , byłam ciekawa czy wzbudzą one moją sympatię . Na pierwszy ogień poszedł kosmetyk , którego byłam najbardziej ciekawa :
intensywnie nawilżający balsam do ciała z ecojabłkiem Ecodermine .

Co według producenta działa na naszą skórę ?
jabłko z upraw organicznych (zmiękcza i wygładza skórę)
jagoda acai (odżywia i przyspiesza odbudowę naskórka)
masło shea (intensywnie nawilża i łagodzi podrażnienia)
olej słonecznikowy (chroni skórę przed wysuszeniem)

Co wzbudziło moją sympatię ?
Przede wszystkim jego naturalny skład . Balsam nie przesuszał i nie podrażniał mojej skóry , wręcz przeciwnie , następnego dnia była ona nadal przyjemnie nawilżona (nieco tłusta , ale to nie jest dla mnie duży minus) .
Brak parabenów i silikonów w składzie działa na jego duży plus .
Dostępność i cena też na plus (ok. 8 zł za 250 ml) .
Problem stanowiła dla mnie jego wydajność - moim zdaniem słaba .
Opakowanie typowe dla balsamów . Jednak produkt ciężko wydobyć z opakowania (w moim przypadku usilne próby wyciśnięcia go często nie przynosiły upragnionego skutku , dziwne ?)
Dosyć opornie się rozprowadza i długo wchłania .
Dużym plusem jest przejrzysty opis na opakowaniu , jednak szata graficzna nie przyciąga zbytnio uwagi .
Zapach świeży , ale niekoniecznie w moim guście . Nie utrzymuje się on długo na skórze (znika po około godzinie) .
Jabłko lekko wyczuwalne :)


Nie jest to zły balsam . Produkt jest godny uwagi jednak nie oszalałam na jego punkcie . Jak na kosmetyk ze słowem 'eco' w nazwie , ma bardzo przyjazną cenę . Na pewno warto wypróbować , myślę , że na zimę się sprawdzi , ale czy kupię ponownie ? Niekoniecznie . Mam innych ulubieńców w tej kategorii , którym póki co pozostanę wierna ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...